Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
130 postów 2083 komentarze

mikstury bezmetki

1abezmetki - Wybrane, trudniej dostępne teksty, własne tłumaczenia i "widzimisie". Wyrażam i popieram tradycyjne poglądy lewicowe. Nie po drodze mi zarówno z liberałami , "nową lewicą", ad personam - chamstwem, fanatyzmem i polit-poprawnością

Oligarchowie utoną w wojnie ("Олигархи утонут в войне")

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"O dzielnym Wladymirze, złych oligarchach i Ruskim Mirze"

Oligarchowie

Właśnie skończyłem tłumaczenie interesującego artykułu, odnoszącego się do nasilającej się konfrontacji Rosja-Zachód i na tym tle podjętych działan na rzecz wymuszonej konfliktem konsolidacji gospodarki rosyjskiej i - w konsekwencji wprowadzanych rozwiązań anty-oligarchicznych i anty-liberalnych.

 

Oligarchowie utoną w wojnie ("Олигархи утонут в войне")



Wielka własność oznacza wielką odpowiedzialność.

Konsekwencje konfliktu geopolitycznego z Zachodem będa dla Rosji o wiele poważniejsze, niż się wielu wydaje.
Jednak zupełnie inne niż to oczekują Stany Zjednoczone, stawiające na wewnętrzne niepokoje i zmianę władzy.
Wojna ekonomiczna spowoduje nie tylko likwidację zależności Rosji od kontrolowanych przez anglosasów rynków finansowych ale także spowoduje wzmocnienie pozycji państwa w strategicznych dziedzinach gospodarki.

"Nie będzie żadnego totalnego przeglądu rezultatów prywatyzacji", - wyraził się ostatnio Putin, komentując sprawę "Башнефти" (rosyjska akcyjna kompania paliwowowa) i oligarchy Jewtuszenkowa.
Istotnie, nawet jeśli "Башнефть" powróci do państwa, to nie oznacza, że władza niezwlocznie podejmie weryfikację zasadności  innych własności, sprywatyzowanych w latach 90-tych.
Oczywiście zrozumiałym jest że, temat nacjonalizacji, jeśli wyzwolić go od spekulatywnej propagandy antyputinowskiej, oznacza dość specyficzny obszar, - to jest najważniejsze dziedziny przemysłu: wydobywczy, przetwórczy i obronny.
Przemysł naftowy, górnictwo surowcowe, hutnictwo, przemysł lotniczy i budowy maszyn - nie taka znów długa lista.
Większa cześć tych dóbr została sprywatyzowana w latach 90-tych "za kopiejki". Stosunek narodu wobec tego faktu pozostaje niezmienny: mówiąc językiem z radzieckiej tradycji, to "kradzież własności publicznej."
W ubiegłych 10-ciu latach, państwo przywróciło kontrolę nad większa częścią przemysłu obronnego i znacząca częścią przemysłu
wydobyczego ropy naftowej.
Ale tak długo, jak podstawy polityki gospodarczej i rozwoju pozostawały pod wpływem liberalnej doktryny rynku, wszystkie wysiłki władz nie miały wpływu na główny problem, - czy zasadą naczelną w Rosji ma być prywatna własność strategicznych sektorów gospodarki. Stosownie do liberałów, oczywiście, - państwo powinno stopniowo wyzbyć się udziałów w kontrolowanych kompaniach, sprzedając wszystkie te Alrosy i Rosnefty.
Konflikt z Zachodem, nie tylko spowodował zakwestionowanie logiki naszego liberalnego bloku gospodarczego, ale również zademonstrował,że ta logika prowadzi do stopniowej utraty niepodległości państwa, - a w przypadku poważnego konfliktu, jest wprost, samobójcza.

Gdyby Putin przez wszystkie te lata nie prowadził, jako strategicznie ważnej, polityki skupiania stanu posiadania, to nie byłoby rezerw w rękach państwa, i rozwalono by nas w przeciągu miesiąca.

Tak więc konflikt z USA ma wielostronne i zasadnicze znaczenie; zobowiązuje, żeby nie tylko go przetrwać ale, i żeby zwyciężyć. Dlatego też Rosja powinna nie tylko zebrać szeroką międzynarodową koalicje państw, przeciwnych globalizacji (zarówno politycznej jak i finansowej) ale także być pewna stabilności własnej gospodarki. I dla tego ta sytuacja wymusza, nie tylko mobilizację wszystkich sił ale i określenie systemu ekonomicznego i stylu życia.

Jaka powinna być rola państwa w gospodarce? Czy władza i naród mogą być pewni ekonomicznego i politycznego patriotyzmu oligarchów, władających strategicznymi dziedzinami? Niestety, odpowiedź na drugie pytanie rozczaruje - bowiem znacząca część naszego oligarchatu wyraża orientację kosmopolityczną i prozachodnią. To nie tylko sprawa Anglii jako miejsca rezydowania,
ponieważ ich interesy obejmują wymóg integracji Rosji że światowa gospodarką, modelowaną przez wpływy anglosasów.

Chodorkowski wiedzie wprawdzie konwersacje na temat cywilizowanego "europejskiego wyboru Rosji" - ale w sercu tego "wyboru" leżą komercjalne interesy znacznej części środowiska rosyjskiego biznesu.
W czasach wojny oni oczywiście próbują przedstawiać się jako patrioci, ale bardzo nieprzekonywująco.
Dlatego ani Putin ani naród nie mogą liczyć na to, że w krytycznym momencie nie sprzedadzą oni (zatraca) Rosji.
I to stanowi główny argument na rzecz poparcia nacjonalizacji strategicznych gałęzi przemysłu, praktycznie nieuniknionej,
tym bardziej, wobec postępującej intensyfikacji konfliktu z Zachodem.
Najprawdopodobniej nacjonalizacja będzie przeprowadzona dokładnie i wnikliwie, z sądami i rekompensatami, w celu skupienia w korporacjach państwowych i kompaniach, pozostających pod większościowa konrola państwa - strategicznych dziedzin gospodarki. To wogole nie oznacza wyrzeczenia się własności prywatnej, rynku lub kapitalizmu - zagadnienie nowego systemu to sprawa przyszłości - to po prostu zwrot państwu (a więc ludowi) zasobów i środków niezbędnych dla jego bezpiecznego trwania.
Jednakże,oczywiście, oligarchowie wykorzystają ten proces do przedstawienia go jako likwidacji własności prywatnej, strasząc obywateli, że zabiorą im mieszkanie lub sklep,

Wykrętne przeinaczenia - to absolutnie kluczowy element walki międzynarodowego kapitału dla obrony własnych pozycji w Rosji.
Oto Parlament Rosyjski (Госдума) przyjął w pierwszym czytaniu prawo o "kompensacjach z powodu sankcji Zachodu" ale określono to jako "prawo Rotenberga" od nazwiska braci-miliarderów, ofiar zachodnich sankcji. Ich własność we Włoszech została zamrożona - i liberalna (to znaczy oligarchiczna) prasa przypisała naciskowi ich lobby pojawienie się tego projektu prawnego.
Co w tym wszystkim istotne, to nie to, że to kłamstwo, lub fakt, że prawo pozwala konfiskować zagraniczną własność w Rosji w odpowiedzi na areszty własności naszych obywateli za granicą, ale że wszelkie środki podjęte dla ochrony interesów rosyjskich, niezwlocznie próbuje się przedstawić jako ochronę kieszeni "oszustów i złodziei" rządzących Rosja.
Stąd nazwiska Rotenbergow, Nawalnego i Niemcowa dostarczają pretekstów do obrzucania obelgami i pomówieniami.
Kiedy pragnie się udowodnić, że Putin nie koncentruje zasobów państwowych a redystrybuje od jednego oligarchy do drugiego, natychmiast wymienia się trzy nazwiska - Timczenko, Rotenbergow i Kowalczukow.
Oto oni -"główne filary reżimu putinowskiego", to dla nich okrada Rosję: to od wielu już lat aksjomat sekty Nawalnego.

Rotenbergow objęto zachodnimi sankcjami za bliskość z Putinem. Anglosasi uważają za głównych speców od Rosji (po śmierci) Niemcowa, - Kasparowa i Nawalnego, a ci co i rusz mówią, że trzeba walić w ( putinowskich przyjaciół), a to oznacza potrzebę działania. Tymczasem ci sami Rotenbergowie, rzeczywiście znajomi z Putinem od dzieciństwa i wspólnych treningów dżudo, jakkolwiek poważnie wzbogaceni w "latach zerowych", to jednak zaangażowani w nowe konstruktywne i intratne przedsięwzięcia (wśród nich obiekty olimpijskie w Soczi). Różnią się oni zasadniczo od oligarchów epoki Jelcyna, którzy dotychczas eksploatują odwierty i piece hutnicze powstałe z pracy ludzi radzieckich. Fakt,że rząd kierował zamówienia do "swoich" nie powinien dziwić , ponieważ im można było zaufać w odróżnieniu od "cudzych", którzy rozkradną większa cześć zanim coś zbudują ( a niektórzy użyli nawet pieniędzy do finansowania "pomarańczowych rewolucji"). Oczywiście, byłoby lepiej, jeśli budownictwem u nas zajmowały by się przedsiębiorstwa państwowe - ale praktycznie żadne się nie ostały, dlatego, że ta gałąź, zawsze byla zdecentralizowana zarówno horyzontalnie jak i wertykalnie.
Putinowi prościej byłoby od razu postawić na budowy wieku tego, komu dowierza - jak to stało się z Sieczinym w przemyśle naftowym - ale było to fizycznie niemożliwe. Rotenbergowie nie mają ani politycznych wpływów ani stosownych ambicji, wbrew
temu co im się bezpodstawnie i potocznie przypisuje.

Oligarchowie typu Chodorkowskiego czy Potanina w swoim czasie nie tylko zrośli się z władzą, oni sami byli władzą, w tej mierze również władzą ustawodawczą ( Potanin np. był pierwszym wicepremierem). Oni komenderowali urzędnikami, rozstawiali swoich ludzi, manipulowali ministrami i Kremlem, w latach zerowych starali się "załatwić" Putina i zmienić system polityczny.
A obecnie , nie tylko Putin ale także np. mer Moskwy, - Sobjanin - nic nie jest połączone i nie zależy od Rotenbergow - mogą dać, lub nie dać kompaniom zielone światło. To rzeczywiście magnaci -dużego kalibru, ale politycznie bez żadnego niezależnego znaczenia. I oczywiście, absolutnie lojalni wobec Putina - a dla prezydenta ważne, że lojalni wobec Rosji.

Weźmy na przykład takiego Timczenko, dużej rangi pośrednika w handlu ropa, żyjącego w Finlandii i Szwajcarii, którego biznes, był również zarejestrowany zagranicą; kilka lat temu powrócił do Rosji - a on byl jednym z tych którzy odpowiedzieli na wezwanie Putina do biznesmenów (ogłoszone nawet publicznie) o powrót pod narodową jurysdykcję.
Putin szykował się do konfliktu z Zachodem, zdając sobie sprawę, że napięcie związane z przywróceniem siły Rosji zwiększy się, prowadząc do zwarcia - dlatego uważnie przyglądał się oligarchom. I nie zobaczył tam niczego korzystnego.

Oczywiście, liberalną propaganda donosi, że Timczenko, że Rotenbergowie - to po prostu "portfele Putina", dlatego wrócili oni do kraju, dlatego też wszyscy robią, "co on im nakaże". Z pewnością tak się tak zachowują; ale nie tylko z tytułu starych przyjaźni - ale ponieważ należą do nielicznych oligarchów zorientowanych patriotycznie.
Czy Putin szczególnie im ufa że względu na ich patriotyzm czy może dlatego, że ich dobrze znał i rozumiał że należą do innego rodzaju ludzi?
A temat "portfeli Putina" - to po prostu inny poziom rozumienia relacji. Putin nie ma udziałów w ich własnościach, ani nie przechowuje sztab złota w w tajnych magazynach - on po prostu może liczyć na tych ludzi np. w razie potrzeby nieformalnych operacji -jakie Rosja - podobnie jak inne mocarstwa prowadzą - bez potrzeby sięgania do budżetu (niezmienna tajna polityka).

I co najważniejsze - Putin może być pewien, że oni, wchodząc w posiadanie niezbędnych państwu własności, budują, zawierają umowy międzynarodowe w interesie kraju a nie dla osobistych korzyści lub, co gorsza w interesie londyńskiego city.
I na koniec, nie trzeba ich zmuszać do tego, jak innych oligarchów, niby spoglądających władzy w oczy a jednocześnie dyskredytujących ją zwyczajowo w swoich środkach propagandowych. W związku z tym jest interesującą rzeczą, popatrzeć , co mówi człowiek, którego jeszcze do Rotenbergow , obsługujące oligarchów środki masowego przekazu, widziały jako "bankiera Putina". Ostatnio, w Financial Times pojawiła się wiadomość pod tytułem "Siergiej Pugaczew przestrzega: w Putinowskiej Rosji biznesmeni siedzą w "twierdzy". Komitet Śledczy poszukuję od końca ubiegłego roku byłego właściciela Mezhprombanka
w związku z wycofaniem środków z banku. Długi - powyżej 80 miliardów rubli. Pugaczow od trzech lat mieszka w Londynie, ale dotychczas nie udzielał wywiadów. Teraz mamy kilka jego wypowiedzi, bardzo charakterystycznych: "dzisiaj w Rosji nie ma własności prywatnej. Została ona (własność) uwięziona i należy do Putina.... Teraz jest tylko Putin i jego wspólnicy, spełniający jedynie polecenia. I wszystkie pieniądze stąd pochodzące wpływają na konto Putina. Państwo znajduje się w stanie wojny. I w następstwie wielki biznes nie może funkcjonować jak wcześniej. On (biznes) musi funkcjonować wg praw wojny."
Pugaczew nie był jedynie miliarderem; - jego "Zjednoczona Przemysłowa Korporacja" władała najważniejszymi petersburskimi przedsiębiorstwami - "Północną Stocznią" i Fabryką Bałtycką, chlubą radzieckiego przemysłu okrętowego i Kompleksu Wojskowo - Przemysłowego. W 2001 roku Pugaczew był senatorem z Tuwy - i prasa zaczęła pisać o nim jako o "bankierze Putina". Liberałowie, oczywiście nie straszyli nim liberalnych dzieci jak Rotenbergami bo też i kampanie przeciw Putinowi oparto na innych "wartościach".
Chociaż Pugaczewa w każdy możliwy sposób przedstawiano jako "prawosławnego bankiera" (rzeczywiście był wielkim patronem Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi) -to rozsiewano kalumnie, że "Putin pomaga swoim".

W takich okolicznościach i w tych latach Putin starał się wydusić od biznesu zwrot wywiezionych za granicę środków - licząc nie na patriotyczną lojalność, a na banalny rozsądek, ostrzegając, że wcześniej czy później, wszystko skończy się źle dla oligarchów. "Zamęczajcie się potem łykaniem kurzu po offshore'ach" - to jeszcze fraza z tych lat. Ale Putina nie słuchano - nie tylko jelcynowscy oligarchowie, - ale także niby "swój" Pugaczew.

Pugaczew kupił największa francusko-europejska sieć butików gastronomicznych - za miliard euro - zamiast zainwestować te pieniądze w swoje petersburgskie stocznie. W rezultacie jego zakłady przemysłowe zrywały zamówienia państwowe, a sam bankier większość czasu spędzał w Europie. Zakładom udzielano państwowych kredytów, ale nic się nie zmieniało - w rezultacie bank
(z którego banalnie wyprowadzono pieniądze) ogłoszono bankrutem, a stocznie sprzedano kompanii państwowej. Ale Pugaczew nie wini siebie, a reżim, stając w jednym szeregu z Chodorkowskim: " a w szerszym znaczeniu Pugaczew ocenił utratę swojego imperium jako cześć kampanii, która zaczęła się od ataku na JUKOS. On twierdzi, że kampanię prowadzi lider rosyjski, zupełnie nie rozumiejący co to znaczy własność prywatna," przekazują autorzy artykułu. W jego rozumieniu, prywatny właściciel może piec bułeczki, ale wara mu od produkowania lodołamaczy i okrętów wojennych, powiedział Pugaczew."

Oto krystalicznie czysty przykład oligarchicznej logiki; po pierwsze, zamiast przyznać się do nieefektywności (No przecież nie będzie się sam jako właściciel przyznawać do kradzieży), kieruje ostrza oskarżeń ku Putinowi, który "nie pojmuje, co to własność prywatna".

Po drugie, przedstawienie działań publicznych na rzecz zwrotu panstwu strategicznych gałęzi gospodarki i zaprzestanie rabowania budżetu, jako rywalizacji o własność, jednego posiadacza wobec drugiego: "koncentracji wszystkich pieniędzy na koncie Putina". Nikt z oligarchów nie mówi "na konto Rosji", ponieważ dla nich nie istnieje pojęcie tej kategorii.

Szczególnie cenna obserwacja, to ta że Putin sądzi, że prywatny właściciel może piec bułeczki, a nie wodowwac statki-która wymaga uświadomienia sobie, że Putin początkowo wyrażał skrajnie liberalne poglądy, i do zmiany jego zapatrywań nie doprowadziły wykłady Glazujewa czy też apele Ziganowa a rezultaty zachowań "prywatnych wlscicieli", - to jest oligarchów.

Rozumie się, że Putin nie ma nic przeciwko właścicielom, budującym swoje interesy od podstaw, ale dlaczego ma spokojnie patrzeć na "eksploatorow sposobności i bogactw mineralnych" - myślących jedynie o napełnianiu własnych kieszeni, traktując sprawy państwowe jedynie jako okazję dla dodatkowego korzyści.

Tym bardziej w czasie wojny - jak słusznie zauważył Pugaczew, "Wielki biznes nie może funkcjonować jak dawniej, on powinien
żyć według praw wojny". Tylko że prawa wojny prawosławny człowiek Pugaczew powinien sformułować tak,jak rozumieją je w Rosji a nie w City.

Prawa wojny, - to być razem ze swoim narodem, bić się za swój kraj, za jego przyszłość, z poświeceniem dla wspólnej sprawy.
A nie starać się wykorzystać czas wspólnego wyzwania w oczekiwaniu na sposobny moment aby obalić władzę i skierować kraj na "europejska drogę".

Tak więc im większa własność -tym większa odpowiedzialność. Bardzo te formułę lubią nasi liberalni oligarchowie - ale nie mają ochoty na na jej stosowanie.


http://ruspravda.info/Oligarhi-utonut-v-voyne-7713.html


KOMENTARZE

  • @ Autor
    Dzięki za wpis. Dużo o ile nie większość tez zawartych w artykule można by zastosować i w Polsce. Ale brakuje przywódcy...

    Daję 5*

    Ukłony
  • Marx 8888 03.06.2015 10:00:30 i Jasiek 03.06.2015 12:03:08
    Dziekuje za przyjazne komentarze. Traktuje je jako zachete i zobowiazanie dla dostarczania interesujacych tekstow. Jednoczesnie prosze o "konstruktywna krytyke"
    Pozdrawiam Panow.
  • @1abezmetki 13:10:58
    Dolaczam "5*" i czekam na dalsze tlumaczenia interesujacych tekstow. Tak sie sklada, ze moj rosyjski ulegl zapomnieniu, wiec z ciekawoscia przeczytam informacje z "drugiej strony", ktore pozwalaja nam poznac prawde o obecnej sytuacji politycznej na swiecie. Osobioscie mam dosyc lzemediow i slugusow kapitalu lub zwyklych dziennikarskich gluptasow, ktorzy plota i pisza bzdury zgodne z "oficjalnymi" trendami.
    Pozdrawiam ...
  • @babaraba 23:43:44
    "Osobioscie mam dosyc lzemediow i slugusow kapitalu lub zwyklych dziennikarskich gluptasow, ktorzy plota i pisza bzdury zgodne z "oficjalnymi" trendami."

    Mam te same odczucia - w przetłumaczonym przez Autora artykule pojawił się zwrot "Wykrętne przeinaczenia" - jak to pasuje do polszewii. Czasem są one tak skonstruowane, że nawet nie wiem jak mam wyartykułować własne myśli w postaci słów, czy to w mowie, czy piśmie.

    Pozdrawiam
  • @1abezmetki 13:10:58
    "Jednoczesnie prosze o "konstruktywna krytyke" "

    Cholercia, ciężko będzie przy takim poziomie tekstów. Ale życzę powodzenia w blogowaniu, bo zauważyłem, że raptem trzy dni temu przeszedł Pan na.... czerwoną stronę mocy ;-)))) bez obaw - chodzi o kolor nicka :-)

    Mi osobiście na NEonie brakuje takiego zawzięcie polskiego nurtu na zasadzie "bujać to my", "My, Lachy ( ;-) ) zrobimy tak.." W moim odczuciu blisko tego byli Nikander i Krzysztof J. Wojtas, ale... się pokłócili. Takie porywy zaobserwowałem też u... JKM-ma (już go tu nie ma) Niezwykle cenne są wpisy osób związanych z WPS, ale tu mi trochę nie pasuje... nawet nie wiem jak to dokładnie określić... może "atmosfera słowiańskości" gdzie zatracają się granice między narodami (dla mnie, Lacha z krwi i kości to nie do pomyślenia). To trochę tak, jak z "Imagine" Lennona - utwór niby super, ale jak się zastanowić nad słowami, że nie ma "heaven", a jest tylko "sky", nie ma "countries", a więc i Polski... - no i tu zaczyna się koszmar. Bo niby kto ma nam wtedy mówić jak żyć? "Płemieł" ?

    Powodzenia
  • @babaraba 23:43:44
    Dziekuje za pochlebna opinie. W miare ograniczonych mozliwosci, bede sie staral udostepniac wartosciowe, nieobarczone nadmierna stronniczoscia materialy. Robie to rowniez dla zaspokojenia wlasnej ciekawosci. Druga taka okazja moze sie juz przeciez nie zdarzyc. Nie mamy zadnej gwarancji ujrzenia nastepnego ranka. Zyjemy bez wielkiej przesady w czasach ostatecznych...

    Ad: "Tak sie sklada, ze moj rosyjski ulegl zapomnieniu". Mysle, ze to sprawa osobistego napedu. Moj szkolny rosyjski rowniez ulegl atrofii na cale dziesieciolecia, do chwili kiedy zdalem sobie sprawe, ze dobrze byloby poznac opinie Rosjan bez nieuczciwego posrednictwa. Poniewaz, z grzesznej natury, jestem knabrnym leniem, postanowilem sie wziac "za twarz".
    Ustalilem wiec sobie pensum codziennego glosnego czytania po rosyjsku i zaczalem sluchac rosyjskiego radia internetowego.
    Stworzylem sobie sztuczne srodowisko i stopniowo bombardujac swiadomosc i pod, zaczalem przyjmowac i absorbowac przeszczep rusofilii. A jestem juz od dawna "po gwarancji". Czyli mozna.
    Przy okazji polecam, gdyby Pan nabral checi do reanimacji rosyjskiego, (jesli zna Pan angielski) wartosciowa strone
    z kursem nauki rosyjskiego :http://www.russianlessons.net/

    Tymczasem pozdrawiam,

    P.S Prosze darowac, jesli nie zawsze odniose sie do komentarza. Cos za cos, albo tlumaczyc albo komentowac. A pisze wolno, dwoma, no moze - w porywach - czteroma palcami.
  • @Jasiek 00:47:05
    Dziekuje za aprobate mojej zaktywizowanej obecnosci na NE. Sprobuje sie odniesc do wyrazonego niedosytu polskosci. To jest troche tak, jak z kryterium poprawnosciowym jezyka; purysci jezykowi, jezykoznawcy swoje - a narod swoje, mowi jak umie i lubi. Jezyk to zywy twor. Podobnie na osiedlu mieszkaniowym mozna wytyczac sciezke wg widzimisie kogos kto "wczesniej dzis wstal i rzadzi" - a gmin bedzie i tak lazl na szage i na skuske.

    A polskosc nie bierze sie z powietrza (tylko lud ciemny w PRL sadzil ze mozna "trynia zlapac sikajac pod wiatr"). Na uzytek tego komentarza zamienmy i zneutralizujmy uogolniajac "polskosc" jako patriotyzm czy nacjonalizm; jak zwal - tak zwal. Podniesiona bowiem uprzednio "polskosc", to troche jak czek bez pokrycia.
    Sprobuje to uzasadanic i zilustrowac. Patriotyzm i nacjonalizm (dopoki nie rozhustany do szowinizmu) wynika z wspierajacego go ciezaru cywilizacyjnego; historii, kultury (materialnej i nie), ekonomii, technologii, sily militarnej - jednym slowem - "narodowego ciezaru wlasciwego"a nie z mitow i uroszczen (tu zdaje sobie sprawe, wkraczam na niebezpieczny obszar "tuskologii stosowanej"). Jesli obserwujemy rosnace zachwaszczanie jezyka obcymi wtretami, jesli z braku wlasnej technologii a zatem i nieobecnosci wlasnej terminologii, zapozyczamy obca, to znaczy przyznajemy sie do nizszosci cywilizacyjnej (conajmniej w jednym zakresie). Jesli nasza mizeria placowa i bezrobocie zmuszaja nas do emigracji, to rowniez przyznajemy nasza nizszosc cywilizacyjna (czy chcemy czy tez nie). Zyjemy- chcemy czy nie- w swiecie coraz bardziej zglobalizowanym ze wszystkimi plynacymi stad konsekwencjami. Transport, komunikacja, handel, turystyka, kultura, ekonomia,wartosci,ideologia - to jedynie wyrywkowo nazwane obszary. W tej sytuacji coraz trudniej utrzymac dotyczasowa strukture panstw i narodow w osobnych, uporzadkowanych pudelkach. Zwlaszcza w kontekscie dominujacych - nie wymieniajac z nazwy - centrow cywilizacyjnych i ich sprawczych konsekwencji. Nie ulega najmniejszej watpliwosci, ze nie reprezentujemy centrum cywilizacyjnego; zyjemy na cywilizacyjnym zadupiu. Jestesmy jako panstwo, a zatem i narod - w odroznieniu o PRL - bez znaczenia. Nie mamy zadnej sily sprawczej. Jestesmy poki co - jedynie klientami. Na autentyczna polskosc trzeba zapracowac, wspolnie i w porozumieniu.
    Czy jestesmy jeszcze do tego zdolni? Czy naprawde chce nam sie chciec? - Zawieszam odpowiedz na pytanie.

    Pozdrawiam
  • @1abezmetki 06:23:21
    "Nie ulega najmniejszej watpliwosci, ze nie reprezentujemy centrum cywilizacyjnego; zyjemy na cywilizacyjnym zadupiu."

    Nie zgadzam się :-) Ja ciągle mam wrażenie, że Polska to centrum świata. Łupione i grabione, otwarcie i podstępem, przez to biedne i wyśmiewane. Ale ten się śmieje...

    Pomimo niezgadzania się stokrotnie odwzajemniam pozdrowienia :-)
  • @1abezmetki 04:55:14
    Dziekuje za obszerna odpowiedz. Chcialabym jedynie dodac, ze jestem "pania" ( baba) nie panem. Bede czytala pana notki i w miare mozliwosci komentowala. Niestety nie mam obecnie zbyt wiele czasu na poglebienie znajomosci jezyka rosyjskiego. Ze wzgledu na miejsce zamieszkania musze na co dzien poslugiwac sie ustnie i pisemnie jezykiem francuskim - co jest mozliwe, lecz nie pozwala mi na razie na inne "hobby"" . Czesto wieczorkiem, w ramach "odprezenia" zasiadam przed komputerem i czytam oraz pisze na polskim forum NEonie. Jestem obecie, ze tak powiem dwujezyczna i musze jeszcze tak pozyc z kilka lat . Obiecuje sobie cuda na emeryture, na ktora trzeba zarobic na obczyznie ( takze mojej drugiej , adoptowanej "ojczyznie"). Coz zyjemy czesto jak mozemy, nie jak sobie zyczymy.
    Pozdrawiam serdecznie ...
  • @Jasiek 00:26:18
    Niestety nie tylko w "polszewi" klamie sie oraz manipuluje "motlochem", czyli bezmyslym czytelnikiem lub sluchaczem. Lzemedia to takze oslawione "wolne i demokratyczne" ( chachacha) przekazniki tak zwanej Jewropy Zachodniej. Coz tutaj u mnie nie tylko nie jest lepiej, lecz znacznie gorzej z autentycznoscia oraz obiektywizmem przekazu. Niejakim "pocieszeniem" ( tonacy chwyta sie brzytwy) jest krytycyzm islamistow, ktorzy za glownego wroga uwazaja ( nadal) rzyta ! Tylko, czy jest to szansa na przetrwanie chrzescijan ??? Na razie trudno powiedziec jak potocza sie wydarzenia . Pozdrawiam .

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930