Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
162 posty 2204 komentarze

mikstury bezmetki

1abezmetki - Wybrane, trudniej dostępne teksty, własne tłumaczenia i "widzimisie". Wyrażam i popieram tradycyjne poglądy lewicowe. Nie po drodze mi zarówno z liberałami , "nową lewicą", ad personam - chamstwem, fanatyzmem i polit-poprawnością

2016 – rok decydujących zwycięstw

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nadchodzący rok będzie rokiem ciężkich, ale zwycięskich dla Rosji zmagań polityczno-dyplomatycznych, które będą nie tylko przybliżać nieuniknione zwycięstwo, ale także czynić je coraz bardziej oczywistym –

 

 – uważa Rościsław Iszczenko, prezes Centrum Analiz Systemowych i Prognozowania.

 

 Rok temu, na samym początku 2015 roku, w jednym z komentarzy powiedziałem, że rok 2015 będzie rokiem zdecydowanego przełomu i przeprowadziłem analogię z rokiem 1943. Analogię tę można kontynuować także w odniesieniu do roku 2016.

 
Historia uczy
 
W Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej zdecydowany przełom nastąpił właśnie w 1943 roku.
 
Po rozgromieniu i zniszczeniu 6 Armii Paulusа pod Stalingradem, najlepszemu strategowi III Rzeszy generałowi-feldmarszałkowi von Mansteinowi[*] udało się wyciągnąć z Kaukazu na wpół okrążone związki Grupy Armii „A”, ustabilizować front i zorganizować poważne kontruderzenie przeciwko zgrupowaniom radzieckim nacierającym na Dniepropietrowsk i Zaporoże, co zakończyło się ponownym zdobyciem Charkowa przez nazistów. Przygotował on też plany nowej ofensywy strategicznej, którą pierwotnie zaplanowano na koniec kwietnia - początek maja 1943 roku w rejonie kurskiego wybrzuszenia [frontu], które stało się później legendarnym „łukiem Kurskim”.
 
Jednakże plany Mansteinа zostały obrócone wniwecz. Natarcie wojsk niemieckich rozpoczęło się dopiero 5 lipca i szybko się załamało. Armia Czerwona przeszła do ofensywy i zdołała do końca roku wyzwolić lewobrzeżną Ukrainę, sforsować na szerokim froncie Dniepr w jego środkowym i dolnym biegu, zorganizować strategiczne przyczółki na jego prawym brzegu i stworzyć warunki dla wyzwolenia w 1944 roku całego [okupowanego jeszcze] terytorium Związku Radzieckiego (poza blokowaną do ostatniego dnia wojny Kurlandią).
 
Po klęsce ofensywy na „łuku kurskim” armia niemiecka aż do samego końca wojny nawet nie próbowała przechwycić inicjatywy strategicznej i po prostu grała na zwłokę, ponieważ kierownictwo dogorywającej III Rzeszy próbowało wytargować dla siebie – grając na sprzecznościach [istniejących] pomiędzy sojusznikami koalicji antyhitlerowskiej – znośne warunki pokoju.
 
Nieuchronność porażki była jasna dla niemieckich strategów już na początku 1943 roku. Po zniszczeniu 6 Armii Niemcy nie miały szans, aby nadrobić straty w ludziach i sprzęcie. W zasadzie, przeciąganie się przygotowań do ofensywy na „łuku kurskim” było spowodowane wyłącznie niezdolnością Berlina do uzupełnienia na czas (do maja) ogromnych strat, poniesionych przez dywizje południowego skrzydła frontu w sile żywej i sprzęcie wojskowym.
 
Pod względem strategicznym i ekonomicznym wynik wojny był jasny na wiosnę 1943 roku i żadne wysiłki kierownictwa politycznego i dowództwa wojskowego III Rzeszy nie mogły go zawiesić, ani zmienić. Na tym polega istota zdecydowanego przełomu: wynik końcowy jest już od tego momentu przesądzony. Ale agonia Niemiec trwała jeszcze dwa lata.
 
Współczesna globalna konfrontacja
 
Uważam, że w 2015 roku doszło do oczekiwanego zdecydowanego przełomu w globalnej konfrontacji Rosji i USA. Jego materialnym (zewnętrznym) symbolem stała się jawna ingerencja Rosji w konflikt syryjski.
 
W rezultacie, już przed grudniem 2015 roku Stany Zjednoczone były zmuszone wycofać swoje żądanie rezygnacji Asada, będące dotąd warunkiem wstępnym rozpoczęcia negocjacji pomiędzy władzami syryjskimi i tym, co kryje się za eufemizmem „umiarkowana opozycja”. Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że to żądanie było kluczowym od samego początku kryzysu syryjskiego – to [możemy uznać, że] Stany Zjednoczone faktycznie potwierdziły nierealność zadeklarowanego celu, czyli swoją porażkę.
 
Na domiar złego, ingerencja Rosji w konflikt syryjski doprowadziła do ujawnienia się strategicznych sprzeczności pomiędzy USA i ich tureckim sojusznikiem. Uprzednio Waszyngton i Ankara zamierzały rozwiązać te sprzeczności kosztem Asada i Syrii.
 
Obecnie jedyną przestrzenią, na której państwa te mogą grać mniej więcej samodzielnie, pozostają (i to tymczasowo) tereny kurdyjskie w Syrii i w Iraku. Biorąc pod uwagę diametralnie przeciwstawne stanowiska Waszyngtonu i Ankary w kwestii kurdyjskiej, sprzeczności muszą rosnąć, a wpływy obu tych krajów na Bliskim Wschodzie – odpowiednio słabnąć.
 
I wreszcie, zobowiązania Waszyngtonu, zaciągnięte przezeń w ramach przyjętej na wniosek Rosji rezolucji ONZ, wchodzą w konflikt z interesami i działaniami jego sojuszników z grona państw Zatoki Perskiej (Arabia Saudyjska, Katar), którzy przystąpili już do powołania samodzielnej „koalicji islamskiej”.
 
Ten czynnik także osłabia kontrolę USA nad procesami zachodzącymi w regionie.
 
A co najważniejsze, wydający się być monolitem antysyryjski front USA, UE, Turcji i monarchii Zatoki Perskiej został podzielony na cztery części, których interesy coraz bardziej się rozchodzą. Rosja zdobyła rozszerzającą się przestrzeń dla polityczno-dyplomatycznych manewrów i coraz bardziej wykorzystuje istniejące sprzeczności.
 
O odwrocie USA na drugorzędnych frontach już pisałem, ale przypomnę, że odblokowanie reformy MFW i jednoznacznie wyrażone, publiczne żądanie wiceprezydenta USA Józefa Bidena, by władze ukraińskie „wykonywały Mińsk” i rozpoczęły federalizację Ukrainy – jest niezwykle istotnym odstępstwem od amerykańskiej polityki ostatnich pięciu lat.
 
Problem ukraiński
 
Przy czym, jeżeli szerokiej publiczności trudno jest ocenić sytuację z MFW (ponieważ niewielu ludzi jest w stanie samodzielnie orientować się w mechanizmach funkcjonowania Funduszu), to nowa polityka wobec Ukrainy jest oczywista.
 
Przecież właśnie ten sam Biden – w ramach tradycyjnej amerykańskiej polityki wspierania ukraińskiej jednolitości – dał reżimowi kijowskiemu „zielone światło” do rozpoczęcia okrutnej operacji pacyfikacyjnej w Donbasie, przekształconej w długotrwałą krwawą wojnę domową, która zniszczyła ukraińską gospodarkę i państwowość.
 
Wszyscy pamiętają pierwsze posiedzenie całego [nowego] ukraińskiego kierownictwa (które nawet nie rozdzieliło jeszcze do końca wszystkich godności i stanowisk) w 2014 roku w Radzie Najwyższej, na którym Biden zajmował honorowe miejsce, i po zakończeniu którego rozpoczęły się zacięte walki w Donbasie.
 
Po półtora roku, ten sam Biden, w tej samej Radzie, do tych samych ludzi mówi z trybuny, że trzeba dać regionom Ukrainy (nie tylko Donbasowi) znacznie więcej samodzielności, niż Donbas domagał się wiosną 2014 roku (jeszcze nie jako DRL/ŁRL, lecz jako województwa donieckie i ługańskie).
 
Powstaje więc pytanie: o co walczyła Ukraina przy wsparciu USA przez półtora roku i jak można ocenić rezultaty tej wojny, jeżeli w jej pośrednim wyniku trzeba będzie oddać znacznie więcej pełnomocnictw większej liczbie podmiotów, aniżeli można było oddać bez wojny?
 
Najważniejsze są manewry
 
Właściwie na wszystkich frontach: wojskowym, politycznym, dyplomatycznym, a nawet finansowym, Stany Zjednoczone wycofują się z pierwotnych żądań (z powodu których rozpoczęły się wojny) i starają się przejść do trybu negocjacyjnego.
 
Stany Zjednoczone same stworzyły kryzysy, zrobiły to w wybranym przez siebie czasie i w wybranych przez siebie miejscach, wykorzystując do rozstrzygnięcia tych kryzysów na swoją korzyść wyznaczone uprzednio przez siebie siły i środki. A teraz Stany Zjednoczone przyznają, że ich ocena była błędna, sił i środków już nie wystarcza, kryzysy coraz bardziej wyślizgują się spod amerykańskiej kontroli i Waszyngton potrzebuje co najmniej przerwy operacyjnej (rozejmu), aby spróbować zniwelować porażkę poniesioną w polu przy negocjacyjnym stole, bądź też – przegrupowawszy się i podciągnąwszy swoje tyły – zacząć walkę od nowa. Więc jeżeli to nie jest uznanie swojej porażki, to co to jest?
 
Stany Zjednoczone uznały za niemożliwe rozwiązanie obecnych kryzysów bez bezpośrednich negocjacji z Rosją. Mocarstwo pretendujące do roli jedynego światowego hegemona i przystające na negocjacje z innym państwem – na równych prawach i bez warunków wstępnych – automatycznie przyznaje mu status równego sobie mocarstwa.
 
I to jest właśnie to, czego Stany Zjednoczone próbowały uniknąć od czasów rozpadu ZSRR, i co było podstawą ich doktryny polityki zagranicznej, zakładającej niedopuszczenie do pojawienia się państwa zdolnego rzucić wyzwanie USA. Rosja rzuciła to wyzwanie, a Stany Zjednoczone spróbowały zadusić Rosję, zignorować jej interesy. Lecz u schyłku 2015 roku zmuszone były uznać swoją niezdolność do zrealizowania swojej doktryny polityki zagranicznej za pomocą instrumentów finansowych oraz dostępnych im sił i środków.
 
Jednakże, dowcip polega na tym, że uznanie przez hegemona swojej niezdolności do sprawowania kontroli nad światem prowadzi w polityce do szybkiego, niemal natychmiastowego odrzucenia przez wasali stanu zależności. Po co bowiem mają oni spełniać jednoznaczne żądania jednego centrum siły, jeżeli pojawiły się dwa centra i można manewrować pomiędzy nimi? Taka sytuacja prowadzi jednak do lawinowego zmniejszania się zasobów finansowych.
 
Za wszystko to, co wcześniej Stany Zjednoczone otrzymywały za darmo (włączając lojalność ich wasali), trzeba teraz płacić. I za każdym razem coraz więcej i więcej. A dawne urazy i zniewagi, brutalne osobiste szantażowanie polityków i lekceważenie interesów własnych sojuszników – bardzo szybko przypomną się wasalom, a ci zaczną wystawiać Waszyngtonowi rachunki za przeszłość.
 
Postawiwszy raz na brutalną siłę, hegemon nie może się później wycofać, albowiem pokazując choćby przez chwilę swoją niezdolność do rozwiązania problemu siłą, otwiera bramy przed niekontrolowanymi procesami, które, niczym nabierająca szybkości i mocy lawina, prowadzą do szybkiego załamywania się możliwości hegemona. Stany Zjednoczone wycofały się. Teraz ich problemy będą się mnożyć.
 
Nieuniknione nie od razu stanie się oczywistym
 
Lawina śnieżna też wydaje się z początku nieszkodliwa i bezpieczna. Ale czas w dzisiejszym świecie płynie znacznie szybciej, aniżeli 70 lat temu. Czy Stany Zjednoczone zdecydują się na otwarte starcie wojenne, czy też obiorą taktykę gospodarczego zniszczenia współczesnego świata (na zasadzie: „nie pożywicie się na naszej krzywdzie”), czy też może amerykańskim elitom wystarczy zdrowego rozsądku, by zadowolić się rolą jednego z wielu ośrodków siły w dzisiejszym świecie (i to bynajmniej nie najbardziej wpływowego)?
 
Nie ma wątpliwości co do tego, że rok 2016 będzie rokiem ciężkich, ale zwycięskich dla Rosji zmagań polityczno-dyplomatycznych, które będą nie tylko przybliżać nieuniknione zwycięstwo, ale także czynić je coraz bardziej oczywistym.
 
Przy czym, niezależnie od rozwoju wydarzeń na frontach globalnej konfrontacji, najtrudniej będzie państwom już zniszczonym (czy niemal zniszczonym) w czasie obecnego globalnego konfliktu, tzn. Libii, Syrii, Irakowi, Ukrainie i ich ludności.
 
Ostatecznie, rok 1944 był nie tylko rokiem wielkich zwycięstw wszystkich uczestników koalicji antyhitlerowskiej, ale i rokiem wielkich strat poniesionych przez wszystkich uczestników II wojny światowej. Wróg w stanie agonii jest wciąż niebezpieczny. Zdając sobie sprawę, że umiera, może spróbować przynajmniej śmiertelnie zatruć swojego zwycięzcę swym ostatnim żmijowym ukąszeniem.
 
Rościsław Iszczenko**
 
 
 
 
____________________________________________
 
 
Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski
 
[*] – Wł. Fritz Erich von Lewinski h. Brochwicz III – zob.: Marszałek III Rzeszy Erich v. Manstein Polakiem? www.odkrywca.pl/marszalek-iii-rzeszy-erich-v-manstein-polakiem-,645746.html (29.12.2008).
 
[**] Rościsław Iszczenko – ur. w 1965 r. w Kijowie, obywatel Ukrainy i Rosji, politolog, publicysta, redaktor i dyplomata; m.in. od października 1994 r. do kwietnia 1998 r. pracował w Administracji Prezydenta Ukrainy, od października 2006 r. do grudnia 2007 r. był doradcą wicepremiera Ukrainy Dymitra Tabacznika, a od maja 2010 r. doradcą ministra edukacji i nauki, młodzieży i sportu Ukrainy; po zmianie władzy na Ukrainie wyjechał 01.03.2014 r. do Rosji; prezes Centrum Analiz Systemowych i Prognozowania (za: Wikipedia.ru).  
 
Tekst oryginalny / Оригинальный текст: 2016 – год решающих побед //ria.ru/analytics/20160102/1350664743.html (02.01.2016). 
 
 

 

KOMENTARZE

  • @
    Hmmmm. Ponieważ w wywiadzie tym jest dużo o Ameryce wiec pozwolę sobie wrzucić wycinek mojego dawnego wpisu.
    "Prawdziwi rządzący na górnych pulkach w USA chcą położyć łapę na Rosji i dla tego robione są takie destrukcyjne podchody. Należy także zrozumieć że ludzie ci mimo iż w większości mają obywatelstwo amerykańskie, są w ideologii bezpaństwowości czyli mają gdzieś Amerykę jako państwo. To znaczy że im nie zależy jak dane państwo będzie się nazywać. Oni chcą czerpać z niego zyski. Tak więc jeżeli nawet uda się przejąć Rosję ona wciąż może nazywać się Rosją gdyż tamtym ludziom akurat na tym nie zależy. Zależy im na zysku i władzy a nie rozbudowywaniu swojej narodowości (czyli amerykańskiej)."

    Jeżeli ktoś myśli ze jest to niewykonalne pragnę przypomnieć wysłanego z Niemiec pociagiem Lenina. Naszpikowanego Karolem i Marksem, z książkami i gotówką w kieszeni. Czy zrobił co do niego należało? Zrobił.
    Przykład rodziny carskiej Romanowów! Od 1730 roku aż do końca
    niemiecka rodzina siedziała na tronie Moskwy. Dało rade zrobić? Dało.
  • @Stara Baba 07:21:06
    Warto poczytać.

    The Guardian": USA dążą do wojny z Rosją
    Rola Waszyngtonu w kryzysie ukraińskim może mieć ogromne konsekwencje dla całego świata. Według Johna Pilgera, publicysty "The Guardian", Stany Zjednoczone dążą do wojny z Rosją. "Po raz pierwszy od czasów Reagana USA prą do światowego konfliktu. Ukraina, ostatni bufor przed Rosją, jest rozdzierana przez faszystowskie siły wspierane przez USA i UE" - czytamy w serwisie internetowym gazety.

    "Nazwa wroga Zachodu zmieniała się na przestrzeni lat. Wcześniej był to komunizm, teraz są to islamscy terroryści. Generalnie są to niezależne społeczeństwa zajmujące strategiczne, bądź bogate w złoża terytorium" - pisze Pilger. Liderzy tych społeczeństw są przeważnie brutalnie usuwani. Pilger przytacza przykłady: Mohammad Mosaddegh - demokratycznie wybrany premier Iranu, Jacobo Arbenz Guzmán - prezydent Gwatemali, czy Salvador Allende - prezydent Chile. Wszyscy usunięci w wyniku zamachu stanu. Pilger oddaje, że liderzy wrogich reżimów są szkalowani w zachodnich mediach. Wcześniej Fidel Castro i Hugo Chavez, teraz Władimir Putin.

    "Ale rola Waszyngtonu w kryzysie ukraińskim jest jednak inna, a konsekwencje odczuje każdy z nas" - pisze Pilger. "Po raz pierwszy od czasów Reagana USA prą do światowego konfliktu. Ukraina, ostatni bufor przed Rosją, jest rozdzierana przez faszystowskie siły wspierane przez USA i UE" - czytamy dalej.
    Jak pisze publicysta, po zaplanowanym zamachu stanu w lutym przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi w Kijowie, Waszyngton chciał przejąć bazę marynarki Rosji w Sewastopolu. Nie udało się. Rosjanie obronili się. "Militarne okrążenie NATO doznało przyspieszenia wraz z atakami kierowanymi przez USA i sojuszników na Rosjan na Ukrainie. Jeśli Putin da się sprowokować i pójdzie im z pomocą, będzie to uzasadniało prowadzoną przez NATO partyzancką wojnę, która może rozlać się także w samej Rosji" - czytamy na stronach "The Guardian".
    "Jak wcześniej Irak czy Afganistan, Ukraina została przekształcona w park rozrywki dla CIA, prowadzony osobiście przez dyrektora agencji Johna Brennana. Nadzoruje on ataki na ludzi, którzy przeciwstawili się zamachowi stanu w lutym" - ocenia Pilger.
    Przypomina też niedawny pożar w Odessie, gdzie zginęło 41 osób. "Lekarze chcieli ratować ludzi, ale nie zostali dopuszczenie do potrzebujących przez proukraińskich radykałów. »Jeden z nich odepchnął mnie brutalnie, mówiąc, że wkrótce mnie i innych Żydów z Odessy spotka ten sam los. Takie rzeczy nie działy się nawet podczas faszystowskiej okupacji w II wojnie światowej. Zastanawiam się, dlaczego świat milczy»" - przytacza relację naocznego świadka tamtych zdarzeń.
    "Rosjanie na Ukrainie walczą o przetrwanie. Gdy Putin ogłosił wycofanie wojsk z ukraińskiej granicy, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony w rządzie Arsenija Jaceniuka, Andrij Parubij, założyciel faszystowskiej partii Swoboda, mówił, że operacja przeciwko terrorystom będzie kontynuowana. W Orwellowskim stylu propaganda na Zachodzie atakuje Moskwę, próbując ją sprowokować" - uważa autor.
    Co roku amerykański historyk William Blum publikuje raport o polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Wynika z niego, że od 1945 roku USA próbowały obalić ponad 50 rządów na całym świecie. Wiele z nich było demokratycznie wybranych. Raport mówi też, że Stany ingerowały w wybory w 30 krajach, bombardowały ludność cywilną również w 30 krajach, używały broni chemicznej i biologicznej i próbowały zabić wielu światowych przywódców. W wielu z tych przypadków USA pomagała Wielka Brytania - przytacza Pilger

    John Richard Pilger - brytyjski dziennikarz z australijskimi korzeniami. Był korespondentem w Wietnamie i Kambodży. Spod jego ręki wyszło wiele filmów dokumentalnych. Napisał też kilkanaście książek. Współpracował z "Daily Mirror" i "New Statesman".


    Prywatne firmy wojskowe bogacą się na wojnie z ISIS
    Prywatne firmy wojskowe bogacą się na wojnie z ISIS
    Nie dla każdego przedłużająca się wojna z Państwem Islamskim jest złą wiadomością. Amerykańskie prywatne firmy wojskowe zarabiają na niej grube miliony dolarów. I liczą na jeszcze więcej.


    Niedawny raport amerykańskiego wywiadu nie pozostawia złudzeń - trwające rok bombardowania Państwa Islamskiego, choć przed rokiem przyczyniły się do zatrzymania zwycięskiego pochodu dżihadystów, od tamtej pory w niewielkim stopniu osłabiły jego fundamenty. Mówiąc wprost, sytuacja na froncie walki z samozwańczym kalifatem jest patowa i nie widać, by nagle coś miało się w tym względzie zmienić.
    Nie wszystkich jednak taki stan rzeczy zasmuca. Każdy kolejny dzień kampanii przeciwko Państwu Islamskiemu kosztuje grube miliony dolarów, z których pokaźna część spływa szerokim strumieniem do kieszeni koncernów zbrojeniowych i prywatnych firm wojskowych. Szczególnie dla jednej z nich wojna z dżihadystami okazała się być prawdziwą kopalnią złota, na co zwracał niedawno uwagę portal The Daily Beast.
    Chodzi o SOS International (popularnie nazywaną SOSi), która - jak zauważa Daily Beast - jest jednym największych graczy w Iraku. Firma realizuję tam wielomilionowe kontrakty, których łączna wartość tylko w tym roku sięgnęła 400 milionów dolarów. SOSi zapewnia amerykańskiemu personelowi i wojskom koalicji wszelkiego rodzaju zaopatrzenie i wsparcie logistyczne, w tym kompleksową obsługę baz, gdzie Amerykanie szkolą irackich żołnierzy.
    Ale na tym nie kończy się jej rola. SOSi ma dostarczyć irackiemu resortowi obrony oraz władzom kurdyjskim wysoko kwalifikowanych doradców z dziedziny bezpieczeństwa. - Ich pozycja jest bardzo ważna. Oni nie są tylko tłumaczami, ale doradzają na poziomie, na którym podejmowane są decyzje - zapewnia na łamach amerykańskiego portalu Frank Helmick, były generał, który wcześniej służył w Iraku, a dziś jest w SOSi jednym z wiceprezesów.
    Prywatyzacja bezpieczeństwa

    Główną siłą sprawczą procesu prywatyzacji bezpieczeństwa i outsourcingu usług wojskowych w USA były cięcia w budżecie obronnym, które nastąpiły po zakończeniu zimnej wojny. Wojskowi planiści doszli do wniosku, że armia zaoszczędzi, gdy niektóre zadania, które nie są bezpośrednio związane z prowadzeniem działań zbrojnych - takie jak zaopatrzenie, transport, ochrona mienia i osób czy szeroko pojęta logistyka - przekaże prywatnym podmiotom.
    Prawdziwe Eldorado dla prywatnych firm wojskowych nadeszło wraz z globalną wojną z terroryzmem i interwencjami w Iraku i Afganistanie. W szczycie operacji irackiej służyło tam ponad 160 tys. prywatnych kontraktorów (w Afganistanie - prawie 110 tys.). Większość z nich stanowili pracownicy obsługujący amerykańskie bazy i im podobni, ale najbardziej w pamięci zapadli zajmujący się ochroną VIP-ów i ważnych obiektów najemnicy.
    Prywatni żołnierze często mieli za nic irackie prawo i zwykłych Irakijczyków. Okryli się ponurą chwałą z powodu swej brutalności i nadmiernej skłonności do pociągania za spust. W tym roku czterech takich ochroniarzy - z osławionej firmy Blackwater - zostało skazanych na wieloletnie więzienie za urządzenie krwawej jatki na ulicach Bagdadu.
    Dziś, wraz z coraz większym zaangażowaniem Stanów Zjednoczonych w wojnę z Państwem Islamskim, szczególnie na froncie irackim, prywatne firmy wojskowe znów liczą na dobrą okazję do zarobku. Naturalnie powrotu do hossy sprzed kilku lat nie będzie, ale kampania przeciwko kalifatowi może okazać się źródłem dochodu, które pozwoli prywatnym kontraktorom przetrwać chude czasy po wycofaniu się USA z Afganistanu
    Wątpliwa oszczędność
    Kontraktorzy wzmacniają obecność USA (w Iraku) - przekonuje cytowany wcześniej Helmick. - Jeżeli żołnierze są wysyłani, by doradzać i szkolić, nie trzeba wtedy wysyłać ludzi, żeby im gotowali, prali ich ubrania lub zapewniali ochronę. Mogą to zrobić kontraktorzy. Pozwalamy USA i wojskom koalicji, by skupili się wyłącznie na swoich najważniejszych zadaniach - dodaje emerytowany generał.
    Daily Beast podkreśla jednak, że oszczędności wynikające z outsourcingu usług wojskowych mogą być pozorne. Portal powołuje się przy tym na raport opracowany na zlecenie Kongresu, według którego w czasie operacji w Iraku i Afganistanie państwo straciło na kontraktach od 30 do 60 miliardów dolarów z powodu różnego rodzaju defraudacji i marnotrawstwa (np. firmy znacznie zawyżały prawdziwe koszty usług).
    Według danych Pentagonu obecnie w Iraku służy więcej prywatnych kontraktorów niż amerykańskich wojskowych. Prawda jest taka, że dziś praktycznie żadna operacja sił zbrojnych USA nie może się odbyć bez wsparcia cywilnego personelu. Tylko w rozsianych po całym Bliskim Wschodzie amerykańskich bazach pracuje ponad 50 tys. kontraktorów. Wraz z zaognianiem się sytuacji w regionie ich liczba będzie rosnąć. I kto powiedział, że wojna nie sprzyja robieniu interesów?
  • A my Polacy
    mamy się cieszyć z takiego obrotu sprawy,czy raczej płakać? To całkiem serio pytanie, bo osobiście nie potrafię na nie odpowiedzieć.
  • To jest moj gosc.Ja tak samo mysle.Proste jak parasol.
    Rosja jest teraz na topie.Nie jest jeszce tak zepsuta jak zachod.
  • Witam w roli autora dawnego komentatora
    pozdrawiam.
  • @interesariusz z PL 09:35:31
    Dziękuję za pozdrowienie. Z radością je odwzajemniam.
  • Dlaczego Rosja odniesie sukces?
    Nie jestem zaskoczony takim obrotem sprawy. Poważnie traktuję proroctwa biblijne, a jedno z nich zapowiada powrót, występującej w roli "króla północy" - Rosji (Daniela 11:29a). To w tym kontekście oznacza tu także rozpad UE i NATO. Dzięki temu wiele krajów z dawnego bloku wschodniego opuści amerykańską strefę wpływów i powróci pod skrzydła Rosji. W podobnie spektakularny sposób Bóg zrealizował wcześniejszą zapowiedź, mówiącą o tym, że jakiś czas po zakończeniu drugiej wojny światowej wojska rosyjskie powrócą do swej ziemi (Daniela 11:28b). Nie skończyło się na wyjściu z dawnego NRD. Nieprzypadkowo rozpadł się Związek Radziecki i Układ Warszawski. Dzięki temu wojska te opuściły całą Europę. W wyznaczonym przez Boga czasie mają powrócić tam, gdzie wcześniej stacjonowały. Obecnie na naszych oczach Bóg realizuje kolejny szczegół przedstawionego w starożytności planu. Wszystkie jego szczegóły wypełniają się od czasów starożytnej Persji w porządku chronologicznym. Te, o których tu piszę, inni komentatorzy zupełnie zignorowali. Nie pasowały bowiem do ich interpretacji. O powrocie Rosji mówię od 1998 roku, gdy nic z tego nawet nie kiełkowało.
  • Życzę ROSJI by zmobilizowała Wszystkie Narody Słowian w Jedność
    Słowianie ! z Rosjanami RAZEM ale osobno w UNII SŁOWIAN !
    !
    !
    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach ! Panslawizm to nasza odpowiedz na żydowski globalizm !!!
  • !
    Popatrzmy na Polskę.

    Kaczyński realizuje - i to chwatko - propolskie działania.

    Czy za darmo?
    Czy to aby nie tylko ma zamydlić oczu?
    Co nam z Polski, która za chwilę będzie zbombardowana w ruinę?

    Czy aby ceną nie jest czasami wysłać polskich wariatów na samobójczą wojnę z Rosją?
  • Pobożne życzenia
    Trochę ich za dużo w tym artykule. Ten optymizm Iszczenko jest trochę na wyrost. Jak narazie straty ekonomiczne Chin i Rosji są poważne i wygląda, że bedą trwać dłużej. Być może zanosi się na jakis compromis. Zobaczymy.
  • @Stara Baba 07:21:06
    Pełna zgoda.

    Autor mówi o Stanach Zjednoczonych tak, jakby Amerykanie tam rządzili. Stany Zjednoczone są rządzone przez obce siły, kraj jest pod okupacją, podobnie jak Polska i podobnie jak Polska jest prowadzony do upadku.

    Rosja teraz gra rolę dobrego gliny, tak jak poprzednio robiły to USA, ale tak długo, dopóki Rosja nie uniezależni się od obcych, de facto żydowskich lichwiarskich banków, o żadnym zwycięstwie nie ma mowy, jest to tylko przejęcie pałeczki w wyścigu o zwycięstwo banksterów i ich akolitów wszelkiej maści nad resztą ludzkości.

    Jak wiadomo, Putin reaktywuje ostatnio gminy i synagogi żydowskie i zaprasza Żydów do siebie, którzy chętnie tam pojadą, bo wszędzie indziej geszeft się już kończy, nawet w USA, a Rosja to kraj wielki, bogaty w zasoby naturalne, o ogromnym potencjale.
  • @Casey 15:00:16
    "Jak narazie straty ekonomiczne Chin i Rosji są poważne i wygląda, że bedą trwać dłużej."
    Kłamstwem było by twierdzić że jest inaczej, ale wszystko to jest kwestią relacji czy też punktu odniesienia. Następny budżet Rosji ma wyłączyć ropę i gaz, jako składnika tworzącego budżet, a na chwilę obecną trzeba obiektywnie stwierdzić że Rosja jest jednym z najbardziej niezależnych finansowo państw na świecie. Jej niezależność rozciąga się na tak podstawowe strefy jak surowce i energetyka. Idiotyczne sankcje spowodowały wiele zmian strukturalnych i zwiększenie nacisku na rolnictwo i dywersyfikację tych dóbr, w oparciu o import z regionów niezależnych politycznie.
    Rosji świat jet nie potrzebny do przeżycia. Czego o reszcie świata w relacji do Rosji powiedzieć nie można.
    Wystarczy że Rosja zablokuje eksport niektórych surowców w postaci niektórych surowców i metali, aby zamknęły się niektóre branże przemysłu na świecie. Za przykład możemy podać kwestię silników do rakiet przemysłu kosmicznego USA..
    Analizując obecne rynki finansowe i surowcowe, zauważyłem pewną prawidłowość, która wskazuje, że na cenę ropy wpływa postępowanie Rosji, która obniża ceny ropy, robiąc z broni przeciwko sobie- broń przeciwko systemom gospodarczym Arabii i Stanów Zjednoczonych.
    Chyba tylko ślepy by nie zauważył, że USA powoli zaczyna robić bokami, mimo że Rosja jeszcze nie zastosowała żadnych poważnych działań na niwie finansów, a niewielki próbki które w wykonaniu Chin zawirowały rynkami, wskazuj a, że dotychczasowy hegemon stoi na glinianych, pękających nóżkach.
    Wystarczy porównać też koszty prowadzonych wojen - Rosja osiąga cele militarne angażując kilkakrotnie mniejsze środki. Nie będę powtarzał wszystkich działań, wystarczy na bieżąco czytać na neonie artykuły poświęcone obecnym konfliktom. Wojna wymaga środków, wojna prowadzona na kilku kontynentach powiela te koszty. Koszt operacji Rosyjskiej to ułamek kosztów ponoszonych przez USA. Im dłużej trwają te zmagania, tym gorsze skutki dla głównego hegemona. Rosja swój potencjał ma naruszony w niewielkim zakresie. Zadłużenie Rosji szacowane było niedawno na poziomie 200mld dolarów. Stanów Zjednoczonych - zbliża się do 20 BILIONÓW. I zabezpieczenie petrodolara okazuje się bez pokrycia. Czyli te tony na zielono pomalowanego papieru wkrótce okażą się warte tyle ile zapłacą na składzie makulatury. Czas rozliczeń się zbliża, a życie na krechę ma zawsze swój koniec.
  • @Roman Klimczyk 18:05:23
    //. Czyli te tony na zielono pomalowanego papieru wkrótce okażą się warte tyle ile zapłacą na składzie makulatury//

    To pobozne zyczenie jak mantra jest powtarzane od dnia powstaniatej zielonej waluty jakim jest dolar.
    Wiec czekaj tatka latka, i moze sie spelni.
    I jeszcze jedno czy wiesz wasc co to jest wewnetrzne zadluzenie a co to jest zagraniczny dlug o jakim piszesz w przypadku Rosji.
    I na dodatek masz jakies niewaiarygodne te dane do jeszcze rok temu dlug zagraniczny Rosji byl na poziomie ok.600 mld dolarow

    http://tvn24bis.pl/ze-swiata,75/rosja-redukuje-zadluzenie-w-2014-roku-o-129-36-mld-dolarow,507679.html

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31