Rozłam między zjednoczoną Europą i " anglosaskim światem" stał się tak oczywisty, że już oficjalnie zwróciła na to uwagę kanclerz Niemiec, Angela Merkel.

 

Przemawiając w Bundestagu, niemiecka głowa państwa oświadczyła, że Stany Zjednoczone nie są "automatycznym obrońcą" UE, a Europa będzie musiała wnieść "wielki wkład" w swoją przyszłość. Inaczej, jak programowe tego oświadczenia nazwać nie można. Dokąd doprowadzi to Stary świat, i czy ,rodzi to nadzieje na zbliżenie UE z Rosją?

 

Oto, co konkretnie powiedziała Angela Merkel w trakcie debaty na temat stosunków Unii Europejskiej z USA:

Europa jest związana  wartościami z tym mocarstwem, pomimo różnic w poglądach. Istnieje wiele wspólnego, ale już nie ma automatyzmu w tym, że oni, jak w czasie zimnej wojny, będą grać rolę obrońcy Europy.

Oświadczenie jest nieco przewrotne ponieważ nikt Europy nie zamierza atakować, i wojskowej obrony, na przykład, od Federacji Rosyjskiej, nie potrzebuje.

 

Kanclerz RFN w ten sposób po prostu rejestruje, że wczorajsi sojusznicy w sprawach zasadniczych rozeszli się, i " teraz każdy sam za siebie", jak to się mówi, dzięki Donaldowi Тrump'owi z jego hasłem "Ameryka przede wszystkim".

Ale co dalej? Gdzie i z kim pójdzie Europa? Możemy sformułować kilka tez na podstawie przemówienia Merkel,  czytając między wierszami.

Po pierwsze, wystąpienie kanclerza można uznać za odpowiedź na niezwykłą aktywizację Emanuela Macron'a w ostatnim czasie. Francuski prezydent wyraźnie próbuje przeciągnąć kołdrę wszech-europejskiego lidera na stronę Paryża. I oto Berlin dał do zrozumienia, że trzyma rękę na pulsie, i z dala od procesu politycznego na pewno nie pozostanie.

 

Po drugie, mieszkańcy Starego świata już szczerze zaczynają patrzeć na Amerykanów i Brytyjczyków z ich Brexit jak na bezpośrednich rywali. Już wyraźnie widać dwie osie: Waszyngton – Londyn i Berlin – Paryż. W warunkach wielkiego podziału na rynki zbytu i strefy wpływów, ich zderzenie, jest w zasadzie nieuniknione.

 

Po trzecie, to właśnie na podstawie powyższego, niemiecka kanclerz mówi o konieczności większego wkładu Europy we własne bezpieczeństwo, i przyspieszenie rozwoju technologicznego. W praktyce może to oznaczać ruch w kierunku stworzenia europejskiej armii, w przeciwieństwie do NATO, gdzie dominują Stany Zjednoczone. Własne siły zbrojne i flota są potrzebne Berlinowi I w Paryżu, by bronić interesów przeciwko anglosasom. Ponadto, nie są pozbawione podstaw słowa Merkel o pojawiającej się przepaści technologicznej. I nie dziwi to ponieważ, kapitalizacja wiodących europejskich firm technologicznych, wyraźnie ustępuje amerykańskim i chińskim konkurentom.

 

I wreszcie, najbardziej podstawowy wniosek, dotyczący właśnie CHRL i Rosji. Kanclerz podkreśliła znaczenie globalne wojny handlowej między Chinami i USA, a także "geo-strategiczne wzmocnienie Rosji". Patrząc obiektywnie, w interesie Europy leży  zapobieżenie uformowaniu rosyjsko-chińskiego sojuszu, o czym wcześniej szczerze powiedział prezydent Macron. Z kolei Europejczycy będą dążyć do utrzymania surowcowego statusu Rosji, spowolnienia jej rozwoju gospodarczego i utrzymania jej w sferze wpływów. Ocieplenie stosunków może nastąpić po oddaniu Donbasu Ukrainie w ramach Porozumień Mińskich .

 

Od Chin,  Berlin i Paryż postarają się uzyskać inwestycje w zamian za przestarzałe technologie amerykańskie , a także dostęp rynku chińskiego. Przy tym Niemcy i Francja będą próbować nie  uzależnić się od Pekinu, aktywnie rozszerzającego swoją ekspansję w Europie, widzącego okazję do wypełnienia dotychczas amerykańskiego rynku zbytu.

 

Oto jak wygląda ten skomplikowany układ . Dla Rosji najbardziej sensowne byłoby wydać naftowe zyski na własny rozwój gospodarczy i modernizację.

Autor: Siergiej Marżecki

 

------------------------------------

Źródło: https://topcor.ru/

tytuł: Европа рвет с «англосаксонским миром» устами Макрона и Меркель

autor: Сергей Маржецкий

12 .09 2019

https://topcor.ru/11020-evropa-rvet-s-anglosaksonskim-mirom-ustami-makrona-i-merkel.html

 

-------------------------------------