Wadim Kulinczenko: Jak Główny Zarząd Wojskowo-Polityczny Sił Zbrojnych FR rozwiązuje zadania w oddziałach

Ze względu na wiek, podobnie jak wszyscy weterani, często przychodzi mi bywać w placówkach medycznych. Nasza poliklinika wojskowa nr 105 w Kupawnie- Купавне w obwodzie moskiewskim obsługuje garnizony wschodniej części obwodu moskiewskiego i zawsze można tu spotkać żołnierzy. Czasami w kolejce do lekarza zaczynam z nimi rozmawiać o współczesnej służbie. Jedni nawiązują kontakt, inni traktują sprawy starego weterana z nieufnością i nastroszeniem, zwłaszcza żołnierze kontraktowi, którzy sądząc po wszystkim, najwyraźniej mają powód.

Niedawno zwróciłem się do starszego leitenanta: „Zastanawiam się, jak ci teraz wyjaśniają, komu służysz, kogo chronisz?”. „Nie syp soli na rany dziadku” - odpowiada. „Znałeś odpowiedź na pytanie, a mnie co - Abramowicza bronić?”

W zasadzie gorycz w słowach młodego oficera jet całkiem zrozumiała. Dziękuję mu za jego uczciwość i szczerość. Ale może jego odpowiedź jest wyjątkiem od reguły a inni wojskowi myślą inaczej?

 

Utracony sens

 

Jeszcze 15 lat temu armia znajdowała się w tzw. zagrodzie (koszarach), “kontrakt” był ledwo widoczny, młodych żołnierzy rzucano w gorące miejsca praktycznie bez przygotowania. W interesie poborowym panowała korupcja. Aby zrealizować plany poboru i nie nie narazić się, wojskowe biura rejestracyjne i werbunkowe grabiły ​​wszystkich - zarówno zdrowych, jak i chorych. Zabierali w większości biednych, ponieważ bogaci mogli się wykupić.

Wielu poborowych, już w służbie, zostało natychmiast wysłanych do szpitala z powodów zdrowotnych. Często można było porozmawiać o tym, jak dostali się w sołdaty i prawie zawsze otrzymywałem jedną odpowiedź: „Gdzieżby moja mama znalazła 60-70 tysięcy, żeby mnie wyciągnąć? A taty brak… ”

Wtedy wzywano nawet jedynych żywicieli rodzin . Na szczęście te dni się skończyły, ale zły osad pozostaje. W końcu to niedawna przeszłość naszego kraju.

 

Dziś system kontraktowy zaczął naprawiać sytuację. Poza tym jeden rok to znowu nie zbyt długo, żeby wpadać w chandrę. Jak mówią niektórzy obecni poborowi, po odbyciu służby w wojsku mają szansę dostać się do służby cywilnej. To jest ich cel - zostać urzędnikiem.

Inni widzą okazję do ucieczki z wioski lub małego miasteczka, w którym nie ma pracy. Dlatego wielu pozostaje na kontrakcie. „W wojsku przynajmniej solidna pensja” - potwierdzają osoby, z którymi udaje się porozmawiać.

Ale nie wszyscy, powtarzam, są szczerzy. Najwyraźniej poborowi są zastraszeni, przez co rzadko nawiązują kontakt, chociaż widzą, że mają do czynienia z weteranem, gotowym opowiedzieć wiele ciekawych rzeczy i podzielić się swoim doświadczeniem. Ale z reguły nie interesuje ich przeszłość, a bardziej teraźniejszość, w której sami próbują się połapać.

 

Cóż, z jednej strony jest to godne pochwały. Z drugiej strony żołnierze odczuwają niezadowolenie z powodu obecnego stanu rzeczy w kraju, w którym przeważająco rządzi oligarchia, w którym przeżywają najsilniejsi, a pokrzywdzeni pozostawieni sami sobie. Widać, że ludzie zatracili poczucie sensu, zainteresowanie pracą jako taką w ogóle, a zwłaszcza w wojsku. Potwierdzają to badania socjologiczne. Nikt nie odpowie, co budujemy, do jakiego celu zmierzamy.

Natomiast jeśli chodzi o wojsko, to oni sami w sobie tłumią to niezadowolenie: przepisy i dyscyplina nie pozwalają na głośne wyrażanie tego niezadowolenia, prowadzenie apolitycznych rozmów. I to jest zrozumiałe. Niebezpieczeństwo polega na tym, że takie niezadowolenie z życia, utrata sensu stopniowo przeradza się w irytację, która kumuluje się i może wyrazić się jawnym nieposłuszeństwem wobec dowódców i przełożonych, prowadząc do sytuacji kryzysowej (ЧП).

 

Podobne nastroje w armii i marynarce zmusiły najwyraźniej ministra obrony Siergieja Szojgu do zwrócenia się do prezydenta z propozycją utworzenia wojskowo-politycznej administracji w siłach zbrojnych, co ukształtowałoby jednomyślność tak potrzebną armii i rządzącej klasie kraju. Nawiasem mówiąc, potwierdzają to ostatnie wydarzenia w centrum Moskwy i innych miastach Rosji. W wojsku tym bardziej, w żadnym wypadku, nie powinno się dopuszczać do pojawienia się nowych masowych, nieautoryzowanych wieców.

 

Ale klasa rządząca, powtarzam, potrzebuje siły, która nie rozumie, co naprawdę robi i której rękoma można walczyć nie tylko z wrogiem zewnętrznym, ale także z wewnętrznym zamętem. Do tego oczywiście służy Rosgwardia -Росгвардия , ale specjalna uwaga zawsze skupia się na armii. Dobrym przykładem jest niedawny przewrót wojskowy w Birmie.

Tak więc, dekretem prezydenckim z 30 lipca 2018 r. W Siłach Zbrojnych FR utworzono Główny Zarząd Wojskowo-Polityczny Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej (GWPU Sił Zbrojnych RF). Już w okresie jego tworzenia pojawiały się oceny tego organu jako „powrót do starego porządku”, powtórne nadejście komisarzy i politruków z propagandą kursu rządowego. Krążyły pogłoski, że ta struktura stanie się analogiem GławPUR'a - ГлавПУРа*1. Osobiście nie widzę w tym nic złego. Pytanie jest inne. Na jakiej podstawie KWPU początku swojej działalności gromadziła personel, dla jakiej ojczyzny, gdzie wszystko zostało sprzedane, wzywać do walki o zmieniającą się na naszych oczach w dekoracyjną strukturę? (“śpiewka i chorągiewka”?- przyp.tłum.)

 

Główny Zarząd Wojskowo - Polityczny -) (ГВПУ ВС РФ) powstał na bazie Głównego Zarządu Pracy Wychowawczej (GUWR), który ewidentnie nie mogł sobie poradzić z przeistoczeniem rekrutów w prawdziwych żołnierzy-patriotów. Było ku temu wiele powodów ale najważniejsze było to, że brakowało mu autorytetu do kształtowania właściwego stosunku młodych ludzi do służby, ich światopoglądu, ponieważ jego funkcje zostały znacznie ograniczone, a wizerunek generała-majora , który wówczas nim kierował, na tle radzieckiego poprzednika, wszechpotężnego generała armii Jepiszewa-Епишева (szef GławPUR SA i Marynarki Wojennej) wyglądał szczerze blado. .

Generał pułkownik Andriej Kartapołow -Картаполов, mianowany szefem Głównego Zarządu Wojskowo-Politycznego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej w 2018 roku, powiedział: "główny cel powoływanych wojskowo-politycznych organów sprowadza się do uformowania żołnierza-państwowca, pewnego i oddanego obrońcy ojczyzny, nosiciela tradycyjnych wartości duchowo-moralnych rosyjskiego społeczeństwa-państwowości i patriotyzmu"

Wśród zadań GJWP zapisano, że jest to centralny organ dowodzenia wojskowo-politycznego, wykonujący prace militarno-patriotyczne w Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Cele są dobre, ale co udało się osiągnąć w ciągu prawie trzech lat?

 

Służyć, aby przetrwać

 

W czasach sowieckich mówiono nam, że armia jest częścią społeczeństwa, częścią ludu. I to jest najczystsza prawda: armia była armią ludową, z reguły służyli w niej przedstawiciele wszystkich warstw społecznych. Chociaż w większości były to dzieci robotników i chłopów. Elita partyjna, szefowie, dyrektorzy biznesowi i wysocy urzędnicy potrafili czasami wymigać swoje potomstwo od służby. Niemniej jednak służba w Siłach Zbrojnych ZSRR była uważana za zaszczytny obowiązek obywatela, co znalazło odzwierciedlenie w Konstytucji. A teraz?

 

Na to pytanie można krótko tak odpowiedzieć : służba w Siłach Zbrojnych jest dziś jednym ze sposobów przetrwania zubożałego ludu. Dziś w armii mało kto służy z poczucia patriotyzmu. Został on zbezczeszczony w niedalekiej przeszłości, kiedy, jak mówią, ze wszystkich stron wrzeszczano nam, że patriotyzm jest ostatnim schronieniem łajdaków. Przy obecnych dzikich nierównościach społecznych, patriotą być trudno , trudno nawet przywrócić temu słowu sens dawnej świetności. W kraju, trzydzieści lat po zniszczeniu ZSRR, jest 20 milionów żebraków, którzy, jak mówili klasycy marksizmu, nie mają nic do stracenia, z wyjątkiem łańcuchów.

Zdjęcie: refnews.ru

 

Szeregowi żołnierze służą na podstawie umowy kontraktowej ze względu na stabilne zarobki, gdyż na wsi czy w małym miasteczku, powtarzam, są problemy z zatrudnieniem. Oficerowie z kolei traktują służbę jako pracę, z klapkami na oczach, starają się zapracować i doczekać emerytury, a jeśli mają szczęście, to i dostać mieszkanie. Ale ostatnio, z powodu oszukiwania emerytów wojskowych wypłatami emerytur, wielu oficerów, zwłaszcza młodych, zaczęło się zastanawiać: czy warto dalej służyć, bo ryzyko utraty zdrowia jest duże, a przyszłość niepewna. Po tym, kiedy armia wyciśnie cię jak cytrynę i zwolnią z powodu wieku lub choroby, nikt nie będzie cię potrzebował. Poza tym, gdzie jest gwarancja, że ​​nowy Anatolij Sierdiukow nie pojawi się na stanowisku ministra obrony i że cię  nie wyprują , jak to miało miejsce z prawie 40 tysiącami żołnierzy pod nim?

 

W takiej sytuacji niezwykle trudno jest rozwiązać zadania powierzone nowej Głównemu Zarządowi Wojskowo-Politycznemu. Zwłaszcza jeśli chodzi o organizację, wyrażając prosto, propagandy wojskowo-politycznej i agitacji w siłach zbrojnych, dla przekonania żołnierzy. Niełatwo jest przekonać człowieka do tego, co dobre, jeśli często widzi wokół siebie coś przeciwnego. Pozostaje tylko polegać na rozkazie, które musi być wykonany dokładnie i terminowo oraz na wrodzonym uczuciu miłości naszego ludu do Ojczyzny.

Powiedzieć dzisiaj, prawie trzy lata po jego utworzeniu, że Główny Zarząd Wojskowo-Polityczny Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej jest nowym organem - trudno. Pytanie brzmi: jakie rezultaty?

Na razie nic o nim nie wiadomo, nigdzie się o tym nie mówi. Żadne wyniki działań nie są publicznie podsumowywane. W każdym razie są one nieznane opinii publicznej. Nawet po wypadku w 2019 roku z szeregowym Ramilem Szamsutdinowem- Рамилем Шамсутдиновым, który zastrzelił ośmiu kolegów na warcie, gdzie trwała straszna diedowszczyna - дедовщина ("fala" mega), żaden z kierownictwa Ministerstwa Obrony, a zwłaszcza GWPU, nie chciał wyjaśniać i mówić, jakiego rodzaju niedostatki w pracy wojskowo-politycznej, szkolenia moralnego i psychologicznego personelu doprowadziły do ​​podobnej tragedii. Ale wszystko to, powtarzamy, jest pracą polit-organów; - oficera politycznego, szefa wydziału politycznego - aby porozmawiać od serca, poznać nastrój podwładnych, aby zapobiec przewinieniom dyscyplinarnym.

 

Pytanie brzmi, co zmieniło się po utworzeniu ГВПУ, , czy w Siłach Zbrojnych FR wystąpiło mniej incydentów, jaki jest stan dyscypliny wojskowej, rzeczywisty poziom wyszkolenia politycznego, moralnego i psychologicznego w wojsku i marynarce wojennej ? Wreszcie, jak stabilni politycznie i bystrzy są sami oficerowie i czy nie pojawił się pośród nich Nawalny w mundurze? Te pytania pozostają bez odpowiedzi. Może właśnie dlatego przez prawie trzy lata istnienia ГВПУ, nie ma o nich informacji, ani w druku, ani w środowisku wojskowym.

 

Dziś zrekonstruowany GWPU jest bardziej organem kontrolno-obserwacyjnym w armii niż wychowawczym. Jak nie miał do tego prawa tak i nie ma. Nie można tego osiągnąć bez ponownego ustanowienia autorytatywnej partii rządzącej w kraju, a także odpowiedniej wertykalnej struktury władzy, która przenika całe społeczeństwo. Przypomnijmy, jak otyli urzędnicy i aroganccy dowódcy bali się kiedyś usłyszeć proste zdanie: „złóż swoją legitymację partyjną na stole”. Ponieważ w przypadku utraty legitymacji można było automatyczn pożegnać się ze stanowiskiem na zawsze. Dziś w kraju nie ma takiej struktury, która pełniłaby podobne funkcje kontrolne, jak np. W ZSRR, gdzie funkcjonował Komitet Kontroli Partyjno-Państwowej Komitetu Centralnego KPZR i Rady Ministrów (Centralna Komisja Kontroli).

 

Dziś nikogo i niczym nie przestraszysz. Okazuje się, że współcześni instruktorzy polityczni mają poważne obowiązki bez jednoczesnych praw i środków wpływu. Dokładniej, ich wogóle nie ma. Nie wspominając już , że tak ważna dźwignia wpływu na świadomość żołnierzy, jak współczesne media wojskowe, w żaden sposób nie podlegają Głównemu Zarządowi Wojskowo-Politycznemu Sił Zbrojnych FR. Nawet czasopisma i gazety wojskowe, aż po bataliony. To jak nadawanie w ogromnej sali bez mikrofonu; oni cię nie usłyszą. A armia i marynarka wojenna na rozległych obszarach Rosji - to nie sala zgromadzeń. Jak więc i czym pracownicy polityczni powinni wpływać na żołnierskie masy?

 

Jak dotąd to pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Dlatego najwyraźniej nie usłyszymy wkrótce o dokonaniach Głównego Zarządu Wojskowego w deklarowanej dziedzinie wychowania wojskowo-patriotycznego. Przecież nie tylko w wojsku, ale i w samym państwie, którego on broni, nie ma ideologii. Porzuciliśmy ją, postawiwszy to w konstytucji, która została napisana pod dyktando amerykańskich doradców. Jeśli jednak są jakieś osiągnięcia i wyniki, należy je przedstawić społeczeństwu.

 

W 1951 roku poeta Jakow Szwedow- Яков Шведов, ułożył tekst do piosenki, która odpowiadała na główne pytanie ideologiczne sił zbrojnych dowolnego kraju: „Czego bronimy, czego strzeżemy naszymi czynami wojskowymi, wojskowym trudem? - Pokojową pracę ojczyzny, wioski, miasta, szczęścia, które lud posiadł na zawsze. " Nie chciałbym wchodzić w historię, ale wtedy narodziła się skrzydlata fraza „Naród i armia to jedność!”. Nie jest przesadą stwierdzenie, że cały korpus oficerski miał wówczas legitymacje partyjne członków KPZR. Istniała ideologia i wielki cel, jakim było zbudowanie społeczeństwa bezklasowego. Na tej podstawie określono pracę organów politycznych, które przenikały cały organizm sił zbrojnych od góry do dołu. Począwszy od zastępcy dowódcy kompanii ds. politycznych (sławni politrucy), a skończywszy na wydziałach politycznych i wydziałach politycznych rodzajów sił zbrojnych, dużych związków wojskowych. Wszystkie one były objęte przez Główny Zarząd Wojskowo-Polityczny (GlawPUR SA i Marynarki Wojennej -(ГлавПУР СА и ВМФ), a szefowie aparatu politycznego często przewyższali wpływami dowódców bojowych.

 

Na polit-organach złamał karierę nawet marszałek zwycięstwa Georgij Żukow,który na słynnym plenum Komitetu Centralnego KPZR w październiku 1957 r., został oskarżony o ignorowanie politycznych organów politycznych w siłach zbrojnych i arbitralność. A nam wszyscy mówią, że armia jest poza polityką. Wręcz przeciwnie, armia i marynarka wojenna zawsze były, są i pozostają instrumentami politycznymi. A skrót GWPU oznacza administrację wojskowo-polityczną.

 

Czego bronimy?

 

Oczywiste jest, że powrotu do starego być nie może. Ale podstawą każdej służby wojskowej zawsze było i pozostaje pytanie: czego bronimy? Dziś pozostaje to nadal fundamentalną ideologią. W wielu wypowiedziach szefów resortu, powtarzamy, można usłyszeć słowa - wychowywać bojownika-państwowca! Jednak brzmi to jak kpina z rzeczywistości. Co w tym państwie należy/zależy do-od zwykłego żołnierza lub oficera?

 

Paradoksalnie, dzisiaj armia ubogich chroni interesy i kapitały rządzącej klasy bogatych. Ktoś powie, że zawsze tak było i osiągano to w różny sposób. Marchewka i kij to instrumenty każdej władzy, a bodźce materialne są najskuteczniejsze. Być może. Ale dzisiaj, powtarzamy, wielu młodych ludzi wstępuje do wojska z rozpaczy, braku alternatywy i godnej pracy. Windy socjalne w kraju dla młodych ludzi nie działają. Pod nieobecność Komsomołu nikt nie zajmuje się polityką młodzieżową. A główne środki produkcji i bogactwo materialne znajdują się w rękach ośmiu do dziewięciu procent rządzących. Nawet złoża minerałów, zgodnie z Konstytucją, nie należą już do ludzi, ale do korporacji, firm z kapitałem zagranicznym.

 

Jeśli w latach 90-ch krajem rządziło „siedmiu bankierów”(«семибанкирщина»), to dziś jest to mniej więcej ten sam obraz, tylko nieoficjalnie ( вид сбоку). A wszystko to okryte słowami patriotycznej retoryki, wezwań do życia w harmonii. W rzeczywistości "wierchuszka" niczego sobie nie odmawia, kupując jachty i zamorskie włości , pałace i rezydencje, a dla ludzi: „ pieniędzy brak, ale trzymajcie się ” ( «Денег нет, но вы держитесь»).


Oczywiście trzeba kochać Ojczyznę, nikt temu nie zaprzecza. Ale ta, z jakiegoś powodu, dla niektórych jest kochaną matką, dla innych - złą macochą. Synowie i wnuki oligarchów nie idą do wojska, ale wolą, podobnie jak wnuk Jelcyna, studiować za granicą i tam mieszkać. Szlachta w carskiej Rosji chętnie służyła w armii, stanowiąc kręgosłup korpusu oficerskiego, dokazywała bohaterstwa i patriotyzmu, a obecna „szlachta”? Może więc sami powinni bronić swoich rurociągów gazowych i naftowych, sieci handlowych i korporacji z pomocą najemników? To będzie bardziej uczciwe. Dlaczego dzieci robotników i chłopów miałyby zabezpieczać spokojny interes takiej, dalece nie narodowej, pogrążonej w korupcji „elicie”?

 

Okazuje się, że bodźcem do dzisiejszej służby nie jest wcale patriotyzm, ale materialna konieczność. Oczywiście, nawet dzisiaj w armii są bohaterowie, ludzie służby i honoru. Na przykład chłopaki z 6-ej kompanii w Czeczenii, nasi piloci i oficerowie wywiadu w Syrii oraz inni specjaliści. Oczywiście trzeba do nich równać, brać z nich przykład. Ale są tacy, którym przestań płacić przyzwoite pieniądze a rozproszą się. Co możemy powiedzieć o sytuacji bojowej, kiedy życie i śmierć będą na szali?

 

Jeśli prestiż służby wojskowej osiągnie taki poziom, gdy noszenie pagonów stanie się przywilejem, a nie obowiązkiem, moralną koniecznością i kwestią honoru, to być może takie wydziały jak GWPU w ogóle nie będą potrzebne. W końcu nie istnieją one w armiach krajów rozwiniętych. Ale najpierw siły zbrojne muszą stać się prawdziwą szkołą życia, szkołą wychowania, szkołą honoru i godności. Wtedy wszyscy młodzi ludzie, niezależnie od klasy, będą starali się w nich służyć, tak jak to było kiedyś w Imperium Rosyjskim.

 

Wadim Kulinczenko,

kapitan 1 rangi na emeryturze

 

Opublikowano w numerze 9 (872) z dnia 16 marca 2021 roku

 

 

 

*1. Główny Zarząd Wojskowo-Polityczny sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej(Главное военно-политическое управление Вооружённых сил Российской Федерации - ГВПУ)

 

 

 

 

Źródło: https://vpk-news.ru/articles/61280

 

Tytuł:”Жизнь за олигархов?

Как решает в войсках задачи главное военно-политическое управление ВС РФ”

 

Autor:Кулинченко Вадим

 

Opublikowano w numerze 9 (872) z dnia 16 marca 2021 roku

 

 

wybór, tłumaczenie i opracowanie: bezmetki

Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych

materiałów: zezwalam wyłącznie na darmowych

platformach elektronicznych, ze wskazaniem adresu

tekstu źródłowego i pseudonimu autora tłumaczenia.