Przedstawiciel afgańskich Talibów (organizacji terrorystycznej zakazanej w Federacji Rosyjskiej) Suhail Shahin powiedział, że wszystkie obce oddziały muszą opuścić Afganistan w ustalonym terminie.

Pozostające kontyngenty z innych krajów będą traktowane jako okupanci – dodał Shahin.

To oświadczenie zostało złożone na tle informacji, że około 1000 zagranicznych żołnierzy, z których większość to Amerykanie, może pozostać w Afganistanie. Wcześniej okazało się, że bojownicy Talibów w ciągu 24 godzin przejęli kontrolę nad 13 regionami Afganistanu. To maksymalna liczba obszarów, które Talibowie byli w stanie przejąć w tak krótkim czasie. W przeddzień niedzielnego wieczoru, 94 afgańskich żołnierzy wycofało się na terytorium Tadżykistanu pod naporem bojowników talibów*.

Z każdym dniem staje się coraz bardziej oczywiste, że przejęcie Afganistanu przez talibów jest przesądzone. Pozostając bez wsparcia, lokalna, wciąż rządowa armia, robi to, co każda podobna armia  w takiej sytuacji zawsze robi - ucieka. W przypadku Afganistanu, historia niestety się powtarza. I nie ma wątpliwości, że Kabul w końcu wpadnie w ręce talibów jak przejrzały owoc. W samym mieście jest ogromna liczba ich zwolenników, którzy już nawet się nie ukrywają, co potwierdzają wszyscy zagraniczni korespondenci działający w kraju, w tym rosyjscy, odkrytym tekstem.

Pozostaje tylko pytanie, czy Afganistan zostanie całkowicie zdobyty, czy też na jego terytorium pozostaną jakieś autonomicznie działające, głównie etniczne enklawy – tadżyckie i uzbeckie. Szczerze mówiąc, nie ma na to zbyt wielu szans - Talibowie bowiem od dawna się przygotowywali.

W związku z tym, nie będzie zbytecznym przypomnieć, że naszego kraju w tym regionie, przy takim rozwoju wydarzeń, nie oczekuje nic dobrego. Podobnie jak w rzeczywistości większości krajów, może z wyjątkiem Pakistanu, który wspierał ich cały czas (chociaż trudno liczyć na wdzięczność wściekłego psa).

Niemniej jednak Rosja jest pierwsza na tej liście. Bezużyteczne będzie dla nas negocjowanie, ignorowanie i poprawianie relacji. Po nadejściu Talibów, w każdym przypadku, Rosję czeka, co natępuje:

gwałtowny wzrost handlu narkotykami (w tym metamfetaminą), związany z tym wzrost przestępczości (głównie etnicznej);

nagły wzrost radykalnego islamizmu, ogólna destabilizacja Azji Środkowej, zwalenie nam tego wszystkiego wraz z migrantami oraz destabilizacja naszych własnych regionów wyznających islam;

gwałtowne pogorszenie sytuacji w Syrii.

A Rosja ma tylko dwa warianty działania. Co więcej, nie ma wśród nich korzystnego - oba są złe. Który gorszy, niech  każdy sam decyduje.

 

Wariant pierwszy: odgrodzenie się od regionu, wzniesienie wielopoziomowej obrony, w tym bezpośrednio na terytorium państw Azji Środkowej. Jest to wariant drogi, czasochłonny i wątpliwie skuteczny.

Wariant drugi: bezpośrednia interwencja w konflikt afgański. Tak, chłopaki, nie od nowa, ale znowu. Albo w formie wsparcia wojskowo-technicznego, albo w formie interwencji lotniczej, albo bezpośredniego wprowadzenia sił ekspedycyjnych. A rząd w Kabulu próbuje teraz zbadać właśnie taką możliwość. Jest to drogie podejście, czasochłonne i nieco bardziej, ale wciąż wątpliwie skuteczne.

Oto, z czego wybierać. A czyjeś emocje tu się nie liczą – nie mają znaczenia. Po prostu tak jest, czy komuś się to podoba, czy nie. Prawda jest taka, że ​​Rosja stoi w obliczu katastrofy w regionie. Z której trzeba się jakoś wydostać. Taka po prostu sytuacja. I nie ma ani jednej szansy na wyjście z niej bez strat. Bardzo pożądane jest tylko zrozumienie, jak do niej dotarliśmy i wreszcie wyciągnięcie wniosków.

 

 

https://narzur.ru/afganistan-rossija-pered-katastrofojj/

Афганистан: Россия перед катастрофой

Павел Кухмиров

6.07.2021

 

 

wybór, tłumaczenie i opracowanie: bezmetki

Rozpowszechnianie treści przetłumaczonych

materiałów: zezwalam wyłącznie na darmowych

platformach elektronicznych, ze wskazaniem adresu

tekstu źródłowego i pseudonimu autora tłumaczenia